A ja się nie zgodzę :)

> Chyba nie:-) Tak jak widzac mrowisko nie domniemasz, ze wszystkie mrowiska w le

> sie to jedna spolecznosc, chociaz genetycznie sa „takie same”.

> Komunikacja z predkoscia swiatla? Czyli mowisz o koloniach w promieniu moze 50l

> y (dla ludzkiej sredniej zycia). Przy wiekszych odleglosciach idacych powiedzmy

> w tys lat taka komunikacja nie mialaby sensu z punku widzenia dalszego rozwoju

> takiej „cywilizacji”.

No nie, panowie, hola. Przy używaniu kryteriów ludzkiej cywilizacji i bardzo, bardzo silnego uspołecznienia naszego gatunku, to można o takiej tezie dyskutować.

Ale skąd pewność, że coś nie miałoby sensu z punktu widzenia mniej społecznie uwarunkowanych stworzeń?

Ryzykownie założę, że jakiś stopień uspołecznienia jest niezbędny, aby można było mówić o cywilizacji. Ale czy taki, jak u ludzi? To nie jest wcale oczywiste. A tym samym nie wiadomo, gdzie jest punkt równowagi pomiędzy samodzielnością kolonii a potrzebą tworzenia w miarę jednolitej grupy.

Nawet u różnych gatunków na Ziemi te społeczne potrzeby wyglądają różnie, nieśmiało zauważę 🙂

Powered by WPeMatico

Re: tworzysz platoński model fizyki

> Najkrótsza w czasie, czy odległości? Jak mierzonej?

> A gdzie zasada najmniejszego działania? Czy przypadkiem nie mówimy o odcinku?

W geometrii nie ma czasu, więc to jest odległość – minimum odległości.

W fizyce najkrótsza droga jest zwykle definiowana inaczej – czasowo,

no i dlatego w niejednorodnym medium ta droga biegnie po linii krzywej,

np. tu to dobrze widać:

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/0/02/Gravitational_lens-full.jpg/225px-Gravitational_lens-full.jpg

Przestrzeń matematyczna nie gęstości, ani żadnych innych cech,

dlatego tam prosta jest zawsze prosta.

Linia na pokrzywionej przestrzeni, np. na sferze jest oczywiście linią krzywą.

To jest minimum warunkowe, no a globalne – bezwarunkowe

jest oczywiście nadal linią prostą, cięciwą tamtej krzywej.

> A przedłużenie odcinka następuje w naszej wyobraźni.

> Czy to nie cud, że mamy takie same zdolności wyobrażenia sobie tego przedłużenia.

> Czy Ty czasem nie tworzysz Platońskiej krainy bytów wyobrażonych.

Nie. Platon był nie tylko filozofem, ale również dobrym geometrą.

Jego światy i byty idealne są zresztą do zaakceptowania nawet w fizyce.

Mamy ograniczony dostęp do informacji,

więc np. taka prosta szklaneczka może sobie być jakimś tam rzutem z 4D,

albo czymkolwiek, no ale ona istnieje obiektywnie –

nie jest naszym wymysłem, ani nie jest relatywna.

Heisenberg też odleciał, jak większość w XXw.

Zresztą nie znam za bardzo jego życiorysu,

ale podejrzewam że te jego ‚rewelacyjne dokonania’

pochodzą z okresu studiów, czyli są to szczeniackie wyskoki.

Einstein – teoria względności, Bohr – jakieś tam kwantowanie,

Dirac – antymateria, pozytony, itd.

Bell – twierdzenie Bella i te różne historie o splątaniach.

Oni to robili na studiach – ćwiczyli sobie matematykę…

No, a potem, gdy dojrzewali zwykle odwoływali, znaczy próbowali,

bo gdy głupiemu raz coś wmówisz, przekonasz do czegoś,

nie ma już szans na wyprostowanie.

Bo tu nie ma czego prostować – taki statystyczny młot na uniwerku

nie kieruje się rozumem, logiką, w zasadzie w ogóle nie myśli – nie wątpi,

nie rozważa, on jest pewny swoich przekonań – on jedzie na nawykach,

ustalonych standardach, konwencjach,

czyli jest przedstawicielem tego co nazywa się ‚mainstream’.

Krowy nie zmieniają poglądów politycznych, błehehe!

—–

Proste, punkty, płaszczyzny, kąty, itp. nie są ideami w sensie Platona, ani w żadnym.

To nie są byty, tj. obiekty, lecz tylko relacje pomiędzy obiektami.

No ale to są rzeczy oczywiste… szkoda gadać.

Powered by WPeMatico

Re: Skąd dzieci wiedziały ?

andrew.wader napisał:

> 3. Our Ladies nie są zainteresowane naukowcami, intelektualistami, rządami poszczególnych państw. One są zainteresowane znacznymi populacjami, masami ludzkimi, raczej ludźmi mało refleksyjnymi (ich wykształcenie i rozeznanie nie jest ważne – ważne aby było ich wiele). Przy takim kryterium te działania były skuteczne.

Tutaj jest ten element o ktorym ja pisalem do Ciebie piszac o bogu Hellera.

Boga nie interesuja naukowcy (co najwyzej filozofowie) ale glownie ludzie prosci.

Dlaczego? Bo Boga interesuje dusza ludzka,ktora jest w czlowieku tym bardziej widoczna

im mniej ma wiedzy.Wiedza zaslania naturalna wlasnosc duszy ktora chce polaczenia z Bogiem.

Przy czym tutaj chodzi o te wiedze jakby „nieuzyteczna” ktora posiada wielu ludzi a bez ktorej

by sie obylo bez problemu.Po co im wiec ta wiedza? Ta wiedza jest im potrzebna jak majatek

ktory okresla pozycje czlowieka w spoleczenstwie.Dlatego ludzie chcac miec te pozycje wysoka

zabiegaja o wejscie w odpowiednie srodowiska naukowe badz biznesowe.

Daje to poczucie bezpieczenstwa i wyzszosci ponad innymi.Zaspakaja wiec ludzkie namietnosci

i dlatego zabija Boga.

Ja osobiscie odnosze sie do tych wszystkich zjawisk sceptycznie,ale nie dlatego,ze jestem materialista.

Nie dlatego rowniez,ze widze w tym mozliwosc manipulowania ludzmi,bo ten argument we wpolczesnym

swiecie nie juz adekwatny.

Jest jakis opor we mnie ktory ustepuje kiedy wezmiemy pod uwage,ze te objawienia sa dla wielu ludzi.

Bog widocznie uwaza,ze czlowiek ich potrzebuje aby nie stracil wiary i przyspieszyl swoj

nedzny koniec na tym swiecie.Jest wiec jakas przyczyna dla przedluzenia istnienia naszej cywilizacji.

To ladnie z jego strony,ale swiat jest pelen innych religii i sprzecznosci interpretacji pomiedzy

nimi a nawet wielu degeneracji ludzkich osobowosci na tle religijnym.

Polityka i pieniadz maczaja tu swoje palce i moze dlatego czlowiek potrzebuje czegos irracjonalnego

obok siebie aby to wszystko przetrwac?

Irracjonalnego ale jednoczesnie bedacego poza tymi brudami swiata.

Powered by WPeMatico

Re: Teleskop Colossus i cywilizacje pozaziemskie

> Chyba nie:-) Tak jak widzac mrowisko nie domniemasz, ze wszystkie mrowiska w lesie

> to jedna spolecznosc, chociaz genetycznie sa „takie same”.

> Komunikacja z predkoscia swiatla? Czyli mowisz o koloniach w promieniu moze 50ly

> (dla ludzkiej sredniej zycia). Przy wiekszych odleglosciach idacych powiedzmy

> w tys lat taka komunikacja nie mialaby sensu z punku widzenia dalszego rozwoju

> takiej „cywilizacji”.

Przekonałeś mnie. Rzeczywiście taki twór nie byłby cywilizacją, tylko raczej czymś w rodzaju rozsianych kolonii jakiegoś gatunku. A pewnie nawet nazywanie tego „gatunkiem” mogłoby być na wyrost, bo izolacja pewnie spowodowałaby stopniowe różnicowanie się kolonii. Swoją drogą ciekawe byłoby wyobrażenie sobie jak wyglądałby kontakt dwóch takich tworów kolonizujących galaktykę.

Powered by WPeMatico

Re: Qualia to nasze okno na swiat

majka_monacka napisała:

> No chyba troszkę zapomniałeś o Platonie, Arystotelesie, a także o Avicennę, Mai

> monidesa, Aquinasa i wielu innych filozofów zajmujących się gnoseologia i epistemologią.

Gnoseologia to epistemologia czyli teoria poznania.Nie mnozmy bytow ponad potrzebe (Brzytwa

Ockhama ).

Awicenna byl glownie lekarzem i zalecal mycie zebow,Mimodines to Twoj kolega

bo uwazal,ze”Jeżeli istnieję tylko dla siebie, kto będzie istniał dla mnie”,a Aquinasa myslal

o Bogu i duszy,tak jak Ty myslisz o materii.

Wszyscy nie siegacie nawet do piet Abelardowi,ktory tak jak Alsor jest umiarkownym realista

pojeciowym.

Powered by WPeMatico

Re: Teleskop Colossus i cywilizacje pozaziemskie

A co to jest „spójna cywilizacja”?

Raczej powinienes zadac pytanie „co to jest cywilizacja”. W sredniowieczu mozna bylo mowic o wielu cywilizacjach; zachod, srodkowy wschod, wschod itp zaleznie od definicji (lacinska, chinska, arabska…). Co ciekawe, mimo np. tarc n a tle religijnym chrzescijanski swiat zachodu handlowal z Arabami. Nastepowala tez wymiana nauki – oczywiscie w ograniczonym zakresie.

Ale w czym to przeszkadza? Nie będzie Galaktycznego Rządu,…

No to jeszcze raz spojrz na definicje cywilizacji; jakis rodzaj rzadu i instytucje spoleczne sa tam zawarte. Cywilizacja jest najwyzszym stopniem rozwoju spolecznego.

Gdybyśmy wykryli jakiś obcy gatunek, który żyje na tysiącu planet w

> naszej galaktyce, to uznalibyśmy go za jedną cywiliację…

Chyba nie:-) Tak jak widzac mrowisko nie domniemasz, ze wszystkie mrowiska w lesie to jedna spolecznosc, chociaz genetycznie sa „takie same”.

Komunikacja z predkoscia swiatla? Czyli mowisz o koloniach w promieniu moze 50ly (dla ludzkiej sredniej zycia). Przy wiekszych odleglosciach idacych powiedzmy w tys lat taka komunikacja nie mialaby sensu z punku widzenia dalszego rozwoju takiej „cywilizacji”.

cheers



<-= Have you ever noticed how fast Windows runs?? =->

<-= Neither have I =->

Powered by WPeMatico

tworzysz platoński model fizyki

alsor napisał:

> > > Relatywizm – wiele ma imion, nie wiem co masz na myśli.

>

> Każdy baran wie, że można obserwować jedno i to samo zjawisko

> w różnych warunkach i wyniki mogą być bardzo różne.

> Nie ma to nic wspólnego z relatywizmem.

………………

> > Alsor! Ja kwestionuję istnienie punktów a Ty, zamiast się do tego ustosunkować,

> > piszesz o zbiorach punktów i to do tego, ze mają spełniać jakieś postulaty?

>

> Prosta nie jest zbiorem punktów, numerów, ani czegokolwiek.

> Zwykle definiują to za pomocą dwóch punktów,

> czyli to jest najkrótsza droga, która łączy te dwa punkty.

Najkrótsza w czasie, czy odległości? Jak mierzonej? A gdzie zasada najmniejszego działania? Czy przypadkiem nie mówimy o odcinku? A przedłużenie odcinka następuje w naszej wyobraźni. Czy to nie cud, że mamy takie same zdolności wyobrażenia sobie tego przedłużenia. Czy Ty czasem nie tworzysz Platońskiej krainy bytów wyobrażonych.

Zastanów się nad tym i przyznaj, że to co istnieje w twoim umyśle to tylko wyobrażenia o rzeczywistości generowane przez Twoje zmysły. Sa to idalizacje nie uwzględniające wszystkich aspektów rzeczywistych materialnych obiektów. I tylko te idealizacje sa Ci dostepne, nimi operujesz. Twój Bóg (czy ant-Bóg) Heisenberg napisał:

„It is possible to ask whether there is still concealed behind the statistical universe of perception a „true” universe in which the law of causality would be valid. But such speculation seems to us to be without value and meaningless, for physics must confine itself to the description of the relationship between perceptions”.

(„Można pytać, czy poza „statystycznym wszechświatem postrzeżeń” ukryty jest „prawdziwy” wszechświat, w którym prawo przyczynowości obowiązuje. Jednakże taka spekulacja wydaje się bez wartości i znaczenia, ponieważ fizyka musi się ograniczyć do opisu relacji pomiędzy naszymi postrzeżeniami”.)

W ten sposób Heisenberg potwierdził, że dotarcie do istoty zjawisk z reguły nie jest możliwe i z konieczności nasze opisy i modele nie mogą wykroczyć poza szczegółowość wiedzy uzyskiwanej eksperymentalnie.

Przemyśl to głęboko i wyciągnij wnioski

>

> Sam punkt reprezentuje tylko położenie czegoś – ciała,

> i zwykle jest to środek: geometryczny, masy, itp.

>

> Albo ta czarna dziura: to jest ciało ale zredukowane do punktu,

> dlatego że nas tu nie interesuje jego struktura, kształt, a jedynie masa,

> no i stąd pojęcie punktu materialnego w fizyce.

>

Podobnie ja w przykładzie z prostą przytaczasz dalsze przykłady umysłowych idealizacji i sam to opisujesz dość dokładnie, jak je tworzysz. Rozumiem Twoją fascynację skutecznością wytworzonych dzięki idealizacji idei. Jest wielkim szczęściem badacza, kiedy zbudowany przez niego model ma większą moc wyjaśniającą i potrafimy na jego podstawie wydedukować zachowania materii, których dotychczas nie obserwowaliśmy. Jednakże zawsze postęp technologii i wynikający stąd wzrost szczegółowości naszych obserwacji, ujawnia niedostatki modelu i zmusza nas do jego uzupełnienia lub zastąpienia nowym.

> Geometria nie jest językiem, ani nie zależy od języka.

>

Geometria jest tylko i wyłącznie językiem opisu. Nie potrafisz wskazać (nikt nie potrafi) ani jednej istoty nieświadomej, którą posługiwała by się geometrią, matematyką, chińskim czy tez zasadami ruch drogowego. Przepisy podatkowe niczym istotnym nie różnią się od geometrii. Tyle tylko, że są one bardziej obiektywne (nie piszę, że całkiem obiektywne :))

> Nawet ptaki, ryby i wilki operują tymi punktami – miejscami,

> oraz prostymi, a bardziej rozwinięte istoty odkrywają wszystkie te zależności

> geometryczne… tw. Pitagorasa, i całą resztę, bo to nie są nasze wymysły, ani

> kogokolwiek.

>

Tu prawie się zgadzamy, ale tylko do uzasadnienia po słowie „bo”. Bo, zależności geometryczne … i cała reszta są wymysłem tych istot. Jest znane pojęcie „świadomości geometrycznej”. Jest to wyższy stopień świadomości niż świadomość perceptualna (percepcyjna). Ta perceptualna polega na zdolności do odczuwania qualiów (np. bólu, nacisku, temperatury itp.

Ta geometryczna polega na świadomości przestrzennej, zdawania sobie sprawy z odległości, organizacji przestrzennej otoczenia itp. Nie wszystkie świadome istoty ją posiadają. Muszą umieć wyobrazić sobie dłuższą, ale skuteczniejsza drogę osiągnięcia celu. Prawie wszystkie ssaki nią dysponują, ale także ryby terytorialne a być może pszczoły i mrówki.

One wszystkie „znają” język geometrii, w którym opisują w umyśle przestrzeń, w której się poruszają.

> No, a kąt prosty możesz sobie wyprowadzić np. z tego tw. Pitaforasa,

> może wtedy się dowiesz co to jest… błehehe!

>

To jedno z trudniejszych pojęć geometrycznych. Wiele istot świadomych, nie potrafi zdefiniować kata prostego. Język geometrii nie jest przez nie dostatecznie opanowany.

> Albo sprawdź w lusterku: warunkiem koniecznym

> zobaczenia siebie jest tu właśnie ten kąt.

Patrzę na lusterko pod katem 90 stopni i nie widzę siebie! Eksperyment się nie udał. Widzisz jaki ten język geometrii jest nieprecyzyjny!!!

>

> Są też fale na strunach i na powierzchni wody:

> to coś polega na odchylaniu się prostopadle, czyli o 90 stopni,

> od kierunku biegu – tej takiej linii robionej z punktów…

> aczkolwiek niekoniecznie z czarnych dziur, błehehe!

Świadomość falową do perfekcji opanowały delfiny. Jeszcze długo nie dojdziesz do poziomu, żeby teoretyczną dla ciebie interferencją fal odczuwać jako quale.

Pozdrawiam i gorąco życzę zrozumienia, co tu napisałam 🙂

Majka

Powered by WPeMatico

Re: Energia z wody inaczej

To jest wynalazek w stylu „Opracowałem sposób latania polegający na ciągnięciu się do góry za włosy. Wniosek patentowy już jest złożony”. Naprawdę, wystarczy elementarna wiedza z fizyki żeby zorientować się że to bzdura.

Najwyraźniej autor liczy na to, że są na świecie idioci z pieniędzmi, którzy mu te pieniądze przeleją w zamian za udziały w firmie sprzedającej nowy wynalazek.

Powered by WPeMatico

Re: Teleskop Colossus i cywilizacje pozaziemskie

> Ci ludzie już wszystko maja czego potrzebuja, rynek jest nasycony, więc PKB

> ciągną kraje rozwijające się

> co będzie jak się wszystkie rozwiną?

Ludzie już dawno temu mieli „wszystko czego potrzebują”. W momencie gdy nie głodujesz, masz bezpieczne schronienie i możesz się rozmnożyc, to masz już wszystko czego twoje instynkty od ciebie wymagają. Rynek rozwija dalej się ponieważ został wynaleziony marketing, który potrafi ludziom skutecznie powiedzieć: „potrzebujesz więcej”.

Nawet jeśli powstaną matriksy, to marketing będzie potrafił powiedzieć ludziom: „Siedzenie w matriksie jest dla żałosnych frajerów. Prawdziwy mężczyzna lata co weekend na Księżyc.” albo „Prawdziwa kobieta nie stosuje chemicznych kosmetyków, tylko korzysta z nowych wszczepów automatycznie dostosowujących twoje geny do najnowszego projektu Diora. Jesteś tego warta”.

Jest zapotrzebowanie na przynajmniej miliard prywatnych wysp, z wielkim pałacem i ogrodem utrzymywanym przez setkę robotów. Jest zapotrzebowanie na wybudowanie wielkich stacji kosmicznych i baz na wszystkich księżycach w Układzie Słonecznym. Jeśli tylko produkcja podoła, to nie ma żadnych przeszkód żeby konsumpcja wzrosła 100 albo 1000 razy w porównaniu z dzisiejszym poziomem USA.

Powered by WPeMatico

Re: Teleskop Colossus i cywilizacje pozaziemskie

> Ale wtedy mowimy raczej o odseparownych od siebie „koloniach bakterii” a nie

> spojnej cywilizacji.

A co to jest „spójna cywilizacja”? Czy ludzkość jest teraz spójną cywilizacją? Albo czy była nią w XII wieku naszej ery?

> Na dzien dzisiejszy to jest nieprzekraczalna bariera. Bez jakiegos gigantycznego

> przelomu w fizyce podroz na takie odleglosc to podroz w jedna strone. Nawet

> komunikacjacja sie zalamuje.

Ale w czym to przeszkadza? Nie będzie Galaktycznego Rządu, zarządzającego wszystkimi skolonizowanymi planetami, ale to nie znaczy że nie będzie galaktycznej cywilizacji. Gdybyśmy wykryli jakiś obcy gatunek, który żyje na tysiącu planet w naszej galaktyce, to uznalibyśmy go za jedną cywiliację, nawet jeśli komunikacja między jego koloniami odbywałaby się tylko z prędkością światła.

Powered by WPeMatico

Energia z wody inaczej

Natknąłem się na interesujący sposób uzyskiwania energii pomysłu R. Aho, polegający na wykorzystaniu energii wiązań wodorowych. Poszedł porzuconym pomysłem, która uznany został za niemożliwy do realizacji. Zaprzęgnięta jest woda pod wysokim ciśnieniem, której strumień z dyszy uderza w metalowy obiekt uwalniając ciepło, które natychmiastowo zamienia wodę w parę.

Szczegóły (ang.) na blog.hasslberger.com/2013/06/high_pressure_watersteam_syste.html



Bierz sprawy w swoje ręce… i w nogi

Powered by WPeMatico

Re: Teleskop Colossus i cywilizacje pozaziemskie

> chcielibyśmy zużywac więcej ale coraz ciężej tanio energię pozyskać…

To też nie jest nic nowego. Łatwiej też jest pójść do lasu po drewno niż wykopać dziurę w ziemi i wydobyć stamtąd węgiel. Zużywamy coraz więcej energii i eksploatujemy kolejne źródła, zaczynając od tych najłatwiej dostępnych. Każde kolejne jest kosztowniejsze.

> dopiero ograniczenia związane z dostępnościa paliw kopalnych pchnęły ludzi do jej

> oszczędzania

Jak również brak sukcesów w opanowaniu fuzji jądrowej oraz blokady polityczne przed używaniem uranu jako źródła energii. W latach 50. ludzie nie myśleli o oszczędzaniu energii, bo myśleli że energia jądrowa będzie głównym źródłem taniej energii dla ludzkości. Bo nie ma fizycznych przeszkód przed tym – są wyłącznie polityczne, których ludzie pół wieku temu nie przewidzieli.

> wielkośc matrixa nie rośnie liniowo z ilością energii

> po prostu istnieje tylko ta częśc matrixa na która patrzysz, reszty nie trzeba

> dokładnie symulować – krótko mówiac po co załamywac funkcje falową tam gdzie ni

> kt tego nie zobaczy, szkoda na to energii 🙂

Ale ilość patrzących może rosnąć liniowo z ilością energii. Postęp naukowy rośnie (choć pewnie wolniej niż liniowo) z ilością badających, których matrix utrzymuje. Większy matrix ma szanse wyprzedzić technologicznie mniejszy matrix i podbić go.

Generalnie jakiekolwiek wytłumaczenie Paradoksu Fermiego przez „przestali się rozwijać”, jest sprzeczne z prawami ewolucji. Niech nawet 99,99% populacji zamknie się w matriksie, pogrąży w narkotycznych snach albo popełni samobójstwo. Zawsze znajdą się odszczepieńcy, szaleńcy albo fanatycy religijni którzy zrobią coś innego. I kiedy nie będzie już reszty, ten 0,01% będzie miał świetne warunki do rozwoju i zajmie miejsce tamtych. I będzie się dalej rozwijał.

Powered by WPeMatico

Re: Teleskop Colossus i cywilizacje pozaziemskie

> szanse na to że akurat my mamy być pierwszymi którzy o tym myślą są bardzo mało

> prawdopodobne więc z dużym prawdopodobieństwem można ząłożyć że albo się nie

> da albo cywilizacje rezygnują z tego wybierając np. zabawę w matrixa i własny

> wszechświat

To prawda. Ale to nie znaczy, że robią to na poziomie zaawansowania podobnym do naszego. Być może wcześniej konstruują sfery Dysona (albo cokolwiek innego co można wykryć na astronomiczne odległości), a potem dopiero osiągają poziom o którym piszesz. Każde nowe urządzenie obserwacyjne ma szansę dostrzec jakieś ślady.

Powered by WPeMatico

Re: Skąd dzieci wiedziały ?

dum10 napisał.:

> Istota swiadomosci czlowieka jest samoswiadomosc transcendentalna,czyli rozprze

> strzeniajaca sie na caly Wszechswiat. Dlatego jest w stanie to zrobic i to nie ma nic wspoln

> ego z wiedza czy technologia kosmiczna.

> Ma natomiast bardzo wiele wspolnego z objawieniami o ktorych pisze Andrew.

> Irracjonalnosc nie jest bariera i dopoki sie tego nie zrozumie nie ma o czym ga

> dac.:)

Zostałem wywołany do tablicy – więc zabiorę głos – jakkolwiek krotko bo mam mało czasu.

Wypowiadając się na temat znaczenia zaistnienia niepodważalnych objawień (np. Fatima, Zeitum ) zakładam, że potencjalni rozmówcy znają fakty o tych wydarzeniach – spisane przez osoby wykazujące się dociekliwością i nie reprezentujące stanowiska „kościoła”, lecz postawę neutralnej osoby zadziwionej wydarzeniem. Przykładem takiego w miarę „neutralnego żródła jest – trudno dostępna obecnie książka .:

scoobany.pl/2011/06/02/johannes-fiebag-peter-fiebag-znaki-na-niebie/

Ponieważ mam mało czasu więc wysłowię jedynie kilka stwierdzeń.. które zapewne będą sprawiały wrażenie „oderwanych”, niepowiązanych .. Chętnie wrócę do dialogu z kimś, kto przeczytał w/w książkę.

1. Jest porzekadło, że jedna teofania – ale pewna – wystarczy jako dowód istnienia „Boga”. No cóż – objawienie Fatimskie jest 100% pewne (70 tysięcy świadków cudu słońca zapowiadanego przez „dzieci” indoktrynowane przez „Our Lady”) . Wszystko wskazuje jednak na to że objawienie w Fatimie nie było teofanią lecz objawieniem się jakiejś „pośredniej mocy” (cud słońca obserwowano w promieniu ok. 80 km). Tak więc to „niepodważalne wydarzenie” świadczy w sposób niepowtażalny o istnieniu „nadistot”.

2. Our Ladies (w znaczących objawieniach zawsze – „ją mamy”) przekazują przesłanie w sposób bezwzględny, „zimny”, „nieludzki”. Działają w jakimś własnym interesie..

3. Our Ladies nie są zainteresowane naukowcami, intelektualistami, rządami poszczególnych państw. One są zainteresowane znacznymi populacjami, masami ludzkimi, raczej ludźmi mało refleksyjnymi (ich wykształcenie i rozeznanie nie jest ważne – ważne aby było ich wiele). Przy takim kryterium te działania były skuteczne. Według pl.wikipedia.org/wiki/Matka_Bo%C5%BCa_z_Guadalupe – >

[ „ .. Bazylika Matki Bożej z Guadalupe jest aktualnie największym sanktuarium maryjnym na świecie – rocznie przybywa do Meksyku 12 milionów pielgrzymów. Dla porównania – kolejnymi co do wielkości ruchu pielgrzymkowego sanktuariami są: Lourdes – 6 mln, Fátima – 5 mln, Jasna Góra w Częstochowie – 4 mln pielgrzymów rocznie…” ]

4. No cóż – jeśli omawiane tu wydarzenia – są rzeczywiście przejawem działań „nadistot” – to trzeba stwierdzić iż przybywają ona nad naszą planetę rzadko :- )

5. To że tzw. „naukowcy” odżegnują się od skrupulatnego rozważania tych wydarzeń świadczy do jakiego stopnia są oni ślepi na to co „może być bardzo ważne”. Ponieważ jednak napisałem kiedyś rozdział do książki wydanej w języku portugalskim pt. „ Nauka a Fatima” .. wiem jednak, że jej redaktor („jednak naukowiec”) nie chciał zamieścić moich rozważań, że to nie tylko cud słońca – lecz jest problem „skąd dzieci wiedziały”. Spojrzałem teraz do Amazon.com. Widzę że ów naukowiec wydał tą książkę w języku angielskim .:

www.amazon.com/Fatima-Revisited-Apparition-Phenomenon-Psychology/dp/1933665238#reader_1933665238

Widzę jednak, że pominął on jednak rozdział napisany niegdyś przeze mnie i zamieszczony w wydaniu w języku portugalskim. Myślę że to jest pomyślna dla mnie. Niech inni dociekają odpowiedzi na pytanie „skąd dzieci wiedziały”. ~ Andrew Wader

Powered by WPeMatico

Re: Łączność w paśmie pozaelektromagnetycznym

pomruk napisał.:

> Natomiast dziwnych tworów kosmicznych najwyraźniej nie obserwujemy***.

> Co jest chyba najdonioślejszą zagadką współczesności.

> Czy „następne etapy” wprowadzają się w rejony dla nas zupełnie niedostępne, nieznane?

> Czy inżynieria kosmiczna jest dla nich nieopłacalna lub nieciekawa

> w związku z nowoodkrytymi możliwościami?

——————————————————————————————–

> *** Potrafilibyśmy zapewne dostrzec, jeśli nie byliby oni zanadto oddaleni

> od naszego pojmowania przekształcania świata. Tymczasem – jak pisałem

> gdzie indziej – np. sfer Dysona na razie nie obserwujemy…

Sądzę, że do owej „najdonioślejszej zagadki współczesności” powinno się przywiązywać znacznie większą uwagę. Paradoks Fermiego stawia bowiem pod znakiem zapytania wiele współczesnych teori i sposóbów objaśniania świata [np.powstawanie życia przez przypadek – w prosty, chemiczny sposób, zakładanie istnienia różnych form życia (np w oparciu o krzem), skuteczność teorii ewolucji, mizerne znaczenie fenomenu świadomości, itp. ]. Dotychczasowe wysiłki (m.inn. teleskop Keplera) pozwalaja określić „wielkość” komórki w ktorej „nic nie ma”.

Wydaje się, że owe { „następne etapy” , które wprowadzają się w rejony dla nas zupełnie niedostępne, nieznane? } nie potrzebują inżynierii kosmicznej. No, rzeczywiście takie zgrubne pozyskiwanie dużych ilości energii – wydaje się mało eleganckie, zgodne raczej z naszym „ziemskim” pojmowaniem siłowej, „imperialnej”, mało subtelnej istoty tzw. „postępu”.

Wydaje się, że jedna konstatacja – przyjęta już za pewnik przez jakąś cywilizację „wyższego rzędu” – np. że rację miał Spinoza, iż Wszechświat istnieje od zawsze – może sprawiać że owe hipotetyczne „nadistoty” odstępują od prób stosowania „inżynierii kosmicznej”.

Niewątpliwie najważniejszą domeną z zakresu prób odgadnięcia owej „najdonoślejszej zagadki współczesności” powinny być rozważania możliwości „dalekosiężnej łączności dokonywanej poza pasmem elektromagnetycznym” – które wydaje się nośnikiem „zbyt prymitywnym” …

Skoro P.T. pomruk w sposób nowatorski – jak na zwyczaje niniejszego forum – powołał się na literaturę S.F. – co uważam za metodę często bardzo użyteczną .. to spróbuję rozwinąć – w odpowiedzi na post dum’a10 jednak koncepcję iż nie powinniśmy pomijać możliwości że owe „Our Ladies” występujące w niepodważalnych objawieniach (jakim było np. objawienie w Fatimie) – są przejawem działań „nadistot”. Obszerna literatura na ten temat – jest nawet bardziej” twardą” – bardziej racjonalną domeną niz literaturra S.F. ~ Andrew Wader

Powered by WPeMatico

Re: Teleskop Colossus i cywilizacje pozaziemskie

Nie. Po prostu próbuję ci uświadomić że to co wydaje się nieprzekraczalne dla jednostki, wcale nie musi być nieprzekraczalne dla gatunku.

Ale wtedy mowimy raczej o odseparownych od siebie „koloniach bakterii” a nie spojnej cywilizacji.

Rok świetlny nie jest nieprzekraczalną barierą i nie jest są nią też rozmiary galaktyki.

Na dzien dzisiejszy to jest nieprzekraczalna bariera. Bez jakiegos gigantycznego przelomu w fizyce podroz na takie odleglosc to podroz w jedna strone. Nawet komunikacjacja sie zalamuje.

Podroze lotnicze i telekomunikacja zmniejszyly rozmiar Ziemi. Emigrant mieszkajacy w Australii jest w stanie nie tylko wyslac list i odtrzymac w sensownym czasie odpowiedz ale moze tez porozmawiac w czasie rzeczywistym z rodzina na Starym Kontynencie. Moze tez ta rodzine odwiedzic badz zaprosic do siebie.

Mowisz o okrazeniu Galktyki w 200mln lat. I jaki to ma miec sens praktyczny nie tylko dla jednostki ale i dla cywilizacji / gatunku? Powiedzmy, ze gdzies na skraju Drogi Mlecznej zwiekszy sie zapotrzebowanie na energie – czy rozsadne bedzie czekanie 10tys lat na dostawe tej energii z innego zakatka Galaktyki? Nasze Slonko za ok 900mln lat tak sie rozgrzeje, ze zycie jakie znamy nie bedzie moglo juz istniec; A to tylko 4+ okrazenia Galaktyki.

cheers



Ideałem dla starożytnych sceptyków był mędrzec, który uznaje, że nie wie, czy jest prawda, czy jej nie ma, ale nie przeszkadza mu to w jej poszukiwaniu.

Powered by WPeMatico